Wolmed – ośrodek leczenia uzależnień. Nasze główne usługi to leczenie alkoholizmu, narkomanii, depresji, nerwic i psychoterapia.

Rozwój społeczny i emocjonalny dziecka jest tak zmienny, że w pierwszych latach życia, co sześć miesięcy, mamy do czynienia z innym człowiekiem. Z biegiem lat zmiany następują wolniej, zwykle w cyklu rocznym. U dzieci 7– i 8-letnich stres może się manifestować w postaci fobii specyficznych, często jest to lęk przed ciemnością, pozostawaniem samemu albo przed pójściem do szkoły. Są to silne źródła stresu mogące pojawić się nagle i bez przyczyny. Wystarczy okazać dziecku zrozumienie i wsparcie, a stany te miną dosyć szybko – mówi Łukasz Prysiński, psycholog w Klinice Wolmed.

Dzieci są stworzeniami zaprojektowanymi tak, żeby się nie psuć i rozwijać. Jeśli coś się psuje, to przez nasz (dorosłych) system społeczny, prawny i zasady. Zatem eustres, czyli stres pozytywny, jest immanentną cechą dzieci. Młodych ludzi nie trzeba pobudzać, oni to robią sami – przede wszystkim wtedy, kiedy się uczą. I tu pojawia się jedno z wielu ograniczeń, które nakłada szkoła. Wydaje się, że wiele z nich nie jest zainteresowanych tym, żeby nauczyć, ale by „uczyć”. W następstwie tego młody człowiek traci motywację do nauki, bo nie wie, co będzie z tego miał. Kończy więc szkołę pełen wiedzy z różnych dziedzin i bardzo ubogi w umiejętności. Stąd ciągłe pytania nastolatków, które są dziś na tyle odważne, żeby w oczy powiedzieć dorosłym: „Po co mi to? Dlaczego mam się uczyć wzorów skróconego mnożenia? Dlaczego mam znać na pamięć nazwy rowów oceanicznych?”

Jeśli chcemy motywować dzieci do nauki i pogłębiać ich głód wiedzy, umiejętności i doświadczeń, musimy umieć je przekonać, że uczą się czegoś w jakimś celu, że ten cel osiągną, a nauka kiedyś się skończy. Dzięki temu to, co posiądą, przyda im się w życiu do czegoś konkretnego. W tym procesie rola rodziców jest ogromna.

Oto kilka przykładów. – Chodź synku, założymy listwy w twoim pokoju. Oblicz obwód twojego pokoju. Patrzyłem w Internecie, że listwy mają 250 cm długości. Ile musimy kupić listew? Siedem, brawo, a teraz jedziemy do marketu, potrzebujesz coś jeszcze do pokoju?

Inny przykład: Córeczko, ja ciągle pracuję i nie mam czasu poczytać, tu są trzy ciekawe książki, przeczytaj je i napisz mi ich recenzje. Wiem, że na polskim uczyliście się pisać recenzje. Na podstawie tego, co mi napiszesz, wybiorę sobie jedną książkę, czekam na twoją opinię.

I kolejny: Jesteś dobry z angielskiego. Zapisz się na kurs i zrób certyfikat. Jak będziesz miał certyfikat, to mój znajomy zatrudni cię do oprowadzania grup zagranicznych turystów po naszym mieście. Co ty na to?

Takie przykłady wywoływania motywacji poprzez wykorzystanie umiejętności w życiu codziennym można mnożyć, gorąco zachęcam do ich zastosowania. Nauka w szkole nabierze dla dzieci sensu.

CZASEM TRZEBA POROZMAWIAĆ ZE SZKOLNYM PSYCHOLOGIEM

By wiedzieć, co z naszym dzieckiem dzieje się w szkole, nie wystarczy przeglądanie ocen w dzienniku elektronicznym. Ważne jest, by być w szkole na zebraniu i po każdym z nich pytać, co słychać u naszego dziecka. Wychowawcy dużo wiedzą o swoich podopiecznych. Pytamy nie tylko w kontekście tego, czy dzieje się coś złego. Dzielimy się naszymi spostrzeżeniami z wychowawcą. „Zauważyłem, że mój syn więcej czyta, a mniej rozmawia z kolegami. Co pani o tym myśli? Co pani widzi? Czy to dobrze? Co mogę z tym zrobić?” Jeśli będziemy trzymać rękę na pulsie, to wychowawca wnikliwiej będzie obserwował nasze dziecko. Pedagog nie zna tak dobrze dzieci, bo nie siedzi na lekcjach, ani nie inwigiluje młodzieży na przerwach. Jego rola sprowadza się do interwencji. Pedagog reaguje, kiedy nie radzi sobie wychowawca, nauczyciel albo opiekunowie dziecka. Nie należy oczekiwać od pedagoga znaczącej prewencji, on się uaktywnia, kiedy już coś złego się zadziało. Oczywiście pedagodzy mają narzędzia do zapobiegania negatywnym zachowaniom dzieci, ale jest ich niewiele.

Kolejne kroki należy podjąć wtedy, gdy widzimy silne oznaki stresu u dziecka, do których w szczególności należą: oznaki niepokoju na twarzy, pocenie się rąk, tiki, bóle brzucha i innych części ciała, problemy ze spaniem (za mało, za dużo, trudności w obudzeniu się). Oprócz tego trzeba obserwować nastrój dziecka. Powinny nas zaniepokoić: apatia, wiecznie zły humor, smutek na twarzy, ale także krzyk, agresja (trzaskanie drzwiami, kłótnie z rodzeństwem), płacz bez powodu oraz autoagresja (walenie głową w mur, samookaleczanie). Oprócz tego niepokojąca jest nagła zmiana wyglądu na niekorzyść (fryzura, kolor włosów, styl ubierania się). Należy zwrócić uwagę na zmianę towarzystwa, rytmu dnia, diety, sposobu komunikacji (nie oddzwania, nie odbiera, nie odpisuje, mówi zdawkowo, chce żeby się od niego/niej odczepić). Proszę być wrażliwym na filozofowanie dziecka: (życie jest jak papier toaletowy, jestem beznadziejna, po co jest życie, co jest po śmierci, miłość boli, itd.).

Ważne jest, by przede wszystkim skończyć ze stygmatyzacją psychologów i psychiatrów. Nie czujmy się, odwiedzając ich gabinety, jak trędowaci. Wychowawcy, nauczyciele, pedagog szkolny i rodzice to silny zespół do walki ze stresem naszych pociech i najczęściej to wystarczy. Jeśli nie, to w pierwszej kolejności z psychologiem powinni się skontaktować rodzice i dziecko. Nie wypychajmy dziecka do psychologa, tylko idźmy razem z nim tłumacząc, że idziemy wspólnie zwalczyć jakiś problem, a nie, że dziecko potrzebuje terapii.

JAK DZIECKO MOŻE ZACZĄĆ RADZIĆ SOBIE ZE SZKOLNYM STRESEM?

Stres szkolny to hasło, które opisuje lęk, stres lub frustrację, która jest spowodowana czymś konkretnym. Najczęściej to jedna, dwie, góra trzy przyczyny. Rolą psychologa jest identyfikacja ich wspólnie z dzieckiem. Nie jest to łatwe, ponieważ w stresie występuje tzw. efekt kuli śnieżnej. Ciągłe niewielkie stresy nakładają się na siebie, odczuwanie stresu jest coraz większe, ale pierwotna przyczyna jest już niewidoczna, bo tocząca się kula oblepia pierwotny problem i dziecko ma trudności z identyfikacją najważniejszego stresora. Kiedy trafia do psychologa, to stresuje się samym słowem szkoła, bo już wszystko – co z nią jest związane – stresuje.

Najczęściej przyczyny są albo błahe dla innych, albo leżą poza szkołą. Te błahe, to na przykład konieczność ćwiczenia na lekcji wychowania fizycznego w krótkich spodniach. Trzynastoletnia dziewczynka została wyśmiana przez grupkę dzieciaków, że ma za duże kolana. Minęły trzy miesiące i teraz ona już nie może patrzeć na tych, co się zaśmiali, a w ogóle to dlaczego Gosia gada z Ewą, która się z niej śmiała, a pani to Ewę pochwaliła za dobre oceny, a mnie nie, itd. No więc co wywołuje stres? Ewa, śmiejąca się grupka, pani? Tak naprawdę wszystkie te czynniki toczą się jak kula śnieżna napędzana zniekształceniami poznawczymi tej dziewczynki.

Jeśli chodzi o stresory poza szkołą, to w ogromnej części przypadków dotyczą one rodziców. Rozwody, nałogi, nie umiejący udźwignąć swej roli rodzic i samotność dzieci w domu, to główne zmory zestresowanych pociech w różnym wieku.

Podczas wizyty, w przypadku dzieci kilkuletnich, psycholog tworzy klimat bezpieczeństwa, ciepła, rodzinnej atmosfery. Z kolei w przypadku nastolatków jest to klimat zrozumienia, przyjaźni i intymności. Intymność rozumiana jest tu w ten sposób, że psycholog i jego klient – nastolatek, mają swoje sprawy, swoje tajemnice, swoje przemyślenia i to jest tylko ich. Jeśli psycholog jest naprawdę skuteczny, to jego płeć nie ma znaczenia, jeśli jednak dziecko oczekuje konkretnej płci psychologa, należy to uszanować.

Zdj. pixabay.com

* Powyższa porada jest sugestią i nie zastępuje wizyty u specjalisty. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.