
W psychologii barw czerwień to kolor „wszystkiego albo nic”. Ten sam bodziec, który w korku ulicznym wywołuje u nas furię, na randce sprawia, że krew pulsuje szybciej w żyłach. Jak to możliwe, że jedna barwa obsługuje tak skrajne emocje? Odpowiedź kryje się w naszej biologii i tzw. stanie wysokiego pobudzenia.
Biologia przyciągania czerwienią
Czerwień w przyrodzie jest kolorem, który zawsze niesie ze sobą jakieś znaczenie. Może informować o gotowości do walki, obrony albo do amorów. U naczelnych kolor ten pojawiając się na skórze w wyniku zwiększenia ukrwienia i przez to jest demonstracją siły witalnej i możliwości podjęcia inicjatywy. Ludzie podświadomie są wrażliwi na taką manifestację, czego dowodzą badania. W jednym z nich dwóch psychologów Andrew Elliot i Daniela Niesta wykazali, że mężczyźni postrzegają kobiety na czerwonym tle jako znacznie bardziej atrakcyjne i pociągające niż te same kobiety na tle białym, szarym czy zielonym. Co ciekawe, czerwień nie sprawiała, że kobiety wydawały się „milsze” czy „inteligentniejsze” – wpływała wyłącznie na atrakcyjność fizyczną i pożądanie.
„Efekt czerwonej sukienki” u obu płci
Czerwień nie jest zarezerwowana tylko dla kobiet. Działa ona dwukierunkowo, choć wysyła nieco inne sygnały do mózgu każdej z płci.
W 2010 roku prof. Andrew J. Elliot uznawany za „ojca chrzestnego” współczesnej psychologii barw przeprowadził wraz ze swoim zespołem badania, które wykazały, że kobiety postrzegają mężczyzn noszących czerwień jako osoby o wyższym statusie społecznym i większym potencjale zarobkowym. Dlaczego? Czerwień kojarzy się z siłą i pewnością siebie, co podświadomie sugeruje wysoką pozycję w hierarchii.
U kobiet czerwień (np. szminka czy rumieniec) jest interpretowana przez męski mózg jako oznaka zdrowia i wysokiego poziomu estrogenu. Jest to sygnał biologiczny, który jest niemal niemożliwy do zignorowania.
Wspólny mianownik: Dlaczego „miłość” i „agresja” noszą ten sam kolor
Kluczem do zagadki jest fizjologia pobudzenia. Zarówno silny gniew, jak i intensywne pożądanie wywołują w organizmie niemal identyczne reakcje: skok ciśnienia tętniczego, przyspieszenie akcji serca (tętna) oraz rozszerzenie źrenic. Czerwień działa jak katalizator tych procesów.
Według badań Russela Hilla i Roberta Bartona, brytyjskich antropologów z Uniwersytetu w Durham, kolor ten zwiększa poziom adrenaliny. Dlatego w sytuacji konfliktowej czerwień podbija agresję, ale w atmosferze bliskości – potęguje ekscytację i napięcie seksualne.
Jak wykorzystać te dane w praktyce?
Nauka podpowiada nam, że czerwień to narzędzie o wielkiej mocy, którego należy używać z rozwagą. Na przykład kiedy chcesz być zapamiętany na randce, czerwony akcent (szminka, krawat, sukienka) sprawi, że wydasz się bardziej atrakcyjny na poziomie instynktownym.
Z kolei kiedy zamierzasz negocjować podwyżkę u szefa, czerwień może pomóc Ci wyglądać na osobę pewną siebie i dominującą. Jednak kiedy planujesz wyjaśnić trudny konflikt, unikaj tego koloru. Może ona nieświadomie podbić temperaturę sporu i sprawić, że druga strona poczuje się atakowana.
W lutym czerwień jest wszechobecna. Wystawy sklepowe, reklamy w telewizji, a nawet posty w mediach społecznościowych pełne są serc, napisów i różnych wzorów w kolorze czerwonym. Dlatego dobrze jest wprawić się w romantyczny nastrój, aby mózg nie odbierał go jako sygnału do wzmożonej czujności, ale jako zachętę do porozmyślania o uczuciowej stronie naszego życia.
*Powyższa porada jest sugestią i nie zastępuje wizyty u specjalisty. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.
