Wolmed

CZY CZAS NAPRAWDĘ PŁYNIE SZYBCIEJ GDY JESTEŚMY STARSI?

Chyba wszyscy są zgodni, że z wiekiem czas przyspiesza. Dni mijają jak godziny, tygodnie jak dni, a lata jak tygodnie. Z rozrzewnieniem wspominamy czasy, kiedy byliśmy dziećmi, bo wtedy było na odwrót – dni potrafiły ciągnąć się w nieskończoność. Ma to potwierdzenie w naszej pamięci. Mamy naprawdę dużo wspomnień z dalekiej przeszłości. A jeśli chodzi o miniony rok? No cóż, minął jak błyskawica i nie mieliśmy czasu na nic.

 

MATEMATYKA NIE JEST TU WINNA

 

 

Kiedy staramy się wyjaśnić to zjawisko, zazwyczaj sięgamy po proporcje. Wyliczamy sobie, że kiedy mieliśmy 7 lat, to jeden rok stanowił 1/7 naszego życia. A kiedy mamy 35, to jest tylko 1/35. Dla pięćdziesięciolatków kolejny rok to już zaledwie 1/50. Stulatkowie według tego schematu mogą już operować procentami. Czy to jednak prawda? Nasze poczucie upływu czasu jest ściśle powiązane z prostą matematyką?

Okazuje się, że nasz mózg nie jest zbyt dobrym matematykiem i daleki jest od tworzenia takich proporcji. A przecież musiałby tak działać bezustannie – wyliczać, że fajny ten dzień na wymarzonych wakacjach, ale stanowi tylko 1/45 tego co kiedyś, bo już przecież mamy swoje lata, więc musi nam minąć szybciej niż w wieku np. 6 lat. Jeśli tak to opiszemy, to nagle zaczynamy dostrzegać absurdalność takiego podejścia.

 

PROCESOWANIE INFORMACJI – KLUCZ DO ZAGADKI CZASU

 

 

Nasz mózg potrafi robić różne sztuczki z czasem. Odczuwamy to na co dzień. Kiedy z kimś rozmawiamy,  jego słowa docierają do naszego mózgu później niż jego obraz. Jednak nigdy nie stwierdzamy, że „rozjechał nam się obraz z dźwiękiem”, jak to ma miejsce np. kiedy rozmawiamy z kimś przez program do wideokonferencji. Jak to się dzieje? Otóż nasz mózg odbiera obraz naszego rozmówcy, po chwili dźwięk jego słów, a następnie wszystko synchronizuje i tak ładnie zedytowany klip przekazuje do naszej świadomości. Czas to nie problem dla naszego mózgu. Potrafi dosłownie nim manipulować. Czas nie jest dla niego sztywną wartością.

Nie mając zegarka, mózg sam ustala, czy coś trwało długo, czy też krótko. Jako kryterium uznaje to, jak intensywnie musi analizować daną sytuację. Jeśli natrafia na coś nowego, co wymaga pełnej uwagi, rozpoznania, zapamiętania, porównania z danymi z przeszłości, wtedy mózg uznaje, że trwało to długo. Kiedy z kolei robimy coś rutynowo, bez większego zaangażowania umysłowego, to taka sytuacja jest uznawana za taką, która minęła szybko.

 

PARADOKS SZYBKO – WOLNO

 

 

Ktoś może teraz zaprotestować: „Ale chwileczkę! Kiedy mam nudny dzień w pracy, to te osiem godzin ciągnie się w nieskończoność. A kiedy robię coś ekscytującego, to czas płynie jak szalony”. I jest to prawdą. Niemniej, istotne jest to, że upływ czasu postrzegany na bieżąco, to zupełnie inne poczucie, aniżeli upływ czasu, o którym mowa w tytule tego artykułu. Wrażenie, że czas z wiekiem płynie coraz szybciej mamy, kiedy patrzymy wstecz na swoje życie. Zatem paradoksalnie, chociaż dzień w nudnej pracy dłuży się jak trzy dni, to rok spędzony w ten sposób będziemy postrzegać jako taki, który minął wyjątkowo szybko. Nie ma wyjątkowych bodźców, mózg porusza się w obrębie znanej rzeczywistości i w konsekwencji uznaje, że to był krótki czas.

Wyobraźmy sobie, że wygraliśmy wycieczkę dookoła świata i codziennie jesteśmy w innym fascynującym miejscu i robimy fascynujące rzeczy. Czas będzie płynął nam bardzo szybko w danym momencie. Jednak po zakończeniu takiej wyprawy, będziemy patrzeć na miniony rok jako bardzo długi, ponieważ nasz mózg uzna, że tyle go to kosztowało pracy, iż z pewnością trwało to dłużej niż zwykły rok.

 

BADANIA SUGERUJĄ JESZCZE JEDNĄ PRZYCZYNĘ

 

 

Prof. Adrian Bejan pracujący na Uniwerystecie Duke’a opublikował w 2019 roku pracę, w której udowadnia, że do zmiany w postrzeganiu upływu czasu może również przyczyniać się sposób oraz tempo przetwarzania obrazów przez nasz mózg. Prof. Bejan zauważa, że dzieci przetwarzają więcej obrazów na minutę, ponieważ ich sieć połączeń między neuronami nie jest tak rozbudowana jak u dorosłych. Na przestrzeni dekad powstają liczne połączenia między komórkami nerwowymi, przez co sygnały potrzebują więcej czasu na pokonanie danego szlaku. Co więcej, z wiekiem część tej ścieżki ulega degeneracji, co dodatkowo spowalnia przepływ impulsów. W konsekwencji nasz mózg przetwarza mniej bodźców wizualnych i uznaje, że minęło mniej czasu. W kalendarzu jest już kolejny rok, a nasz mózg przetworzył w tym czasie N-obrazów, podczas gdy w dzieciństwie było to dużo więcej. Zatem dla naszego mózgu, nie minął rok, tylko na pewno mniej.

 

CZY MOŻNA ZMANIPULOWAĆ CZAS?

 

 

Podsumowując możemy powiedzieć, że byłoby nam łatwiej radzić sobie z upływem czasu, gdyby nasz mózg korzystał z kalendarza. Niestety sytuacja wygląda tak, że mózg swoje, kalendarz swoje, a my zostajemy w rozterce. Można jednak w pewnym stopniu sprawić, żeby lata mijały nam (subiektywnie) wolniej. Skoro nasz mózg mierzy czas między innymi intensywnością swojej pracy, to dajmy mu coś do roboty. Niech się pomęczy. Nie musi to być safari w Kenii. Wystarczy, że przełamiemy rutynę i zaczniemy robić niektóre rzeczy w inny sposób. Zamiast jechać do pracy samochodem, możemy wskoczyć na rower. Możemy zmienić trasę. Mało wymagającym, a bardzo wydajnym sposobem zwiększenia zaangażowania naszych neuronów jest wykonywanie niektórych czynności ręką niedominującą. Możemy np. trzymać szczoteczkę do zębów w lewej dłoni, jeśli jesteśmy praworęczni. Nasz mózg na pewno uzna, że szczotkowanie trwało dłużej niż zwykle. Możemy poznawać nowych ludzi, nowe miejsca, nowe sposoby myślenia. Czyli jednym zdaniem: Wyjść poza umysłową strefę komfortu.

I na koniec mam dobrą wiadomość. Dzięki uważnemu przeczytaniu tego artykułu przedłużyliście sobie ten rok. Co prawda o małą chwilę, ale to zawsze coś 😉

 

* Ten artykuł nie stanowi porady medycznej. Nie sugeruje on, ani nie promuje żadnej metody leczenia. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skontaktować się z lekarzem.