Wolmed – ośrodek leczenia uzależnień. Nasze główne usługi to leczenie alkoholizmu, narkomanii, depresji, nerwic i psychoterapia.

* Autorem tekstu, który w lutym ukazał się w Tygodniku “Niedziela” jest Łukasz Prysiński,
psycholog z Kliniki Wolmed

Twarze agresji

Agresja pojawia się wtedy, kiedy człowiek jest słaby lub bezsilny, w efekcie czego odczuwa lęk. Podobnie jest zresztą z uległością, tak się bowiem składa, że obie te postawy są jak siostry bliźniaczki – nawet jeśli są inaczej ubrane, to twarze mają prawie identyczne. Pozornie wydaje się, że agresywni ludzie mają jakby „lepiej”, ponieważ dominują nad tymi uległymi i wykorzystują przewagę, którą w danej chwili posiadają, a może mieć ona charakter fizyczny, psychiczny, finansowy czy jeszcze inny. To nieprawda, ale żeby dobrze zrozumieć mechanizm agresji, należy bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu.

Agresja ma wiele wymiarów. Bardzo rzadko widzimy kogoś strzygącego trawnik, kto przekrzykuje kosiarkę i klnie na nią, że ta równo kosi i dobrze działa. Możemy sobie jednak wyobrazić, że jak kosiarka nie będzie chciała odpalić, a wspomniany człowiek nie da rady jej uruchomić, to pewnie zeklnie biedną kosiarkę i będziemy go nawet rozumieć. Zdenerwowany kosiarz posunie się do agresji słownej, ponieważ jest w tej chwili słaby, nie potrafi naprawić kosiarki. Wściekły jest na kosiarkę, a nie na swój brak umiejętności jej obsługi.

Grupka chuliganów zaczepi przechodnia i go pobije nie dlatego, że członkowie tej grupy czują się bezsilni wobec niego, tylko dlatego, że on sam jest na tyle niegroźny, że łatwo będzie się na nim wyżyć, bo to, co naprawdę czyni ich bezsilnymi nie da się pokonać pięściami lub osoby, których nasi chuligani się boją, są zbyt silne, by je zwyciężyć, więc można skoncentrować agresję na przechodniu, który nie będzie w stanie odpowiednio zareagować.

Pijany mąż jest agresywny wobec żony i dzieci, bo cierpi i nie jest tego świadomy, ale ma wokół siebie słabszych fizycznie członków rodziny i na nich odreagowuje swoje frustracje.

Zaborcza, nadopiekuńcza matka nie akceptuje narzeczonej swojego syna, bowiem obawia się, że zostanie pozbawiona uczuć synowskich, więc nie lubi tej dziewczyny, obgaduje ją do koleżanek, a ją samą zaszczyca lawiną chłodu i odrzucenia.

Wszystkie powyższe przykłady pokazują, w jak wielu wymiarach agresja jest stosowana i jak wiele ma twarzy. Na co dzień jesteśmy przyzwyczajeni do czytelnych jej przejawów – ktoś na nas krzyknie zza kierownicy samochodu, usłyszymy w wiadomościach, że kogoś pobili w parku. To jednak nie wyczerpuje tematu agresji. Jej fizyczna strona czy też inwektywy sprawdzają się w prostych sytuacjach (na przykład po meczu piłkarskim). Niemniej groźna jednak jest agresja subtelniejsza, wyrażająca się w pozornie ładnych słowach, działająca na emocje ofiary. Czasem są to tylko gesty, a nawet coś jeszcze mniej widocznego, na przykład ignorowanie, odrzucanie. Dajmy na to rodzice obrażają się na dziecko, ponieważ dostało złą ocenę w szkole. Dziewczyna nie odbiera telefonu od chłopaka, bo jest na niego obrażona za to, że dzień wcześniej on do niej nie zadzwonił.

Można także tworzyć agresję jakby na zamówienie. Ten, kto zrozumiał, że agresja jest spowodowana lękiem i obawami, może to wykorzystać do realizacji własnych celów. Jest to proces na tyle skomplikowany i wieloetapowy, że jego opis może być tematem na oddzielne opracowanie.

Na koniec wreszcie pamiętajmy, że od kilku lat prawie wszyscy żyjemy w podwójnej rzeczywistości, ponieważ funkcjonujemy „w realu” i „w sieci”. To z kolei stwarza o wiele większe możliwości zetknięcia się z agresją, ponieważ Internet jest platformą nieskrępowanego manifestowania poglądów, popędów, myśli, emocji, wreszcie całej gamy zachowań. Dostęp do tak wielkiego wodospadu informacji i źródeł stymulacji sam w sobie może powodować obawy, co przekłada się czasami na przyjęcie dawki agresji bez udziału świadomości użytkownika.

Mechanizmy obronne

Psychologia traktuje agresję bardzo poważnie i bada to wrogie człowiekowi zjawisko wielowątkowo. Nie sposób w jednym opracowaniu odnieść się do wszystkich aspektów opisywanego zagadnienia, nie chodzi też o przegląd teorii, dlatego celowo ograniczono się do krótkiej analizy najważniejszych determinant agresji, czyli do mechanizmów obronnych, a konkretnie chodzi o przemieszczenie i projekcję.

Mechanizmy obronne to takie nieuświadomione zasoby człowieka (tarcze), które umysł wykorzystuje w walce z rzeczywistością ochraniając nas przed licznymi małymi i dużymi przykrościami, jakie dzień powszedni dostarcza naszym utrudzonym duszom. Takich mechanizmów jest wiele, chociażby popularne wyparcie, polegające na ignorowaniu negatywnych konsekwencji naszych działań. Palacz papierosów, z racji tego, że nie ma sił na to, aby przestać palić, a do tego czuje ulgę, kiedy zapali papierosa – wypiera zagrożenie dla zdrowia, jakie niesie ze sobą palenie, więc zastępuje negatywne myśli takimi sformułowaniami, jak: na coś trzeba umrzeć, Churchil palił i żył długo, palę tylko cienkie, itd.

W zrozumieniu agresji przydatne będą co najmniej dwa, wspomniane wyżej mechanizmy obronne. Projekcja polega na tym, że osoba przypisuje swoje negatywne zachowanie lub myśli innej osobie. W ten sposób niechciane reakcje umiejscawiamy na zewnątrz wobec siebie i zaczynamy z nimi walczyć. Przemieszczenie z kolei oznacza przeniesienie negatywnych zachowań jednej osoby na inną, taką, która stanowi dla nas mniejsze zagrożenie.

Jak odróżnić te mechanizmy? Grupa kibiców jednej drużyny obraża kibiców przeciwnika. Doszło do bójki, policja zatrzymała agresywnych przedstawicieli obu drużyn. Panowie kibice będą się bronić w ten sposób, że powiedzą, iż tamci zaczęli i to oni byli agresywni, a my się tylko broniliśmy. To jest projekcja. Jeśli natomiast kibice gości po przegranym meczu będąc w mniejszości boją się zaatakować fanów drużyny gospodarzy, to idąc przez miasto zdemolują przystanek i pobiją przypadkowego przechodnia, bo on im nic nie zrobi. To jest przemieszczenie.

Oba te mechanizmy obronne są w każdym z nas i kiedy są używane często, stają się bardziej dostępne Pamiętajmy jednocześnie, że są to zjawiska nieuświadomione i nie mamy nad nimi kontroli, przynajmniej nie do końca. Jeśli człowiek pozostaje głuchy na swoje myśli i emocje, wówczas staje się podatny na ich działanie i – w konsekwencji – może być bardziej skłonny do agresji i przemocy. Agresywny mąż awanturuje się w domu, krzyczy i tyranizuje żonę i dzieci, bo boi się postawić swojemu szefowi, zatem stosuje przemieszczenie. Sfrustrowana, pełna konfliktów wewnętrznych kobieta kłóci się w pracy ze współpracownikami twierdząc, że wszyscy są przeciwko niej i dążą do konfliktu. Tym razem mamy do czynienia z projekcją.

Na koniec warto wspomnieć, że dzieci uczą się zachowań agresywnych obserwując dorosłych. Zostało to udowodnione w eksperymentach psychologicznych i śmiało można powiedzieć, że dzieci są podatne na takie zachowania, szczególnie ze strony mężczyzn.

Agresja wśród młodzieży

Janek ma piętnaście lat i żyje w lęku, który odreagowuje na kolegach w szkole. Bije, wymusza oddawanie mu drobnych pieniędzy, zabiera kanapki i tworzy na drzwiach od szatni wątpliwej jakości rysunki o tematyce erotycznej. Wychowawczyni załamuje ręce, bo chociaż matka stawia się na każde wezwanie do szkoły, to jest bezsilna, bo nie wie, co z tym chłopakiem się dzieje. Ojciec nie przychodzi, bo pracuje cały tydzień. W końcu udaje się za uszy przeciągnąć Janka przez podstawówkę z nieodpowiednią oceną z zachowania na świadectwie i nikt nie ukrywa, że to ulga dla całej społeczności szkolnej. Janek, dopiero po dwudziestu latach, lecząc się na alkoholizm wyzna swojemu psychologowi ze łzami w oczach, że jako dziecko nie mógł znieść, że ojciec gwałcił mamę regularnie, a on tego słuchał od ósmego roku życia. Mając lat szesnaście dotkliwie pobił ojca i wpadł w konflikt z prawem, dostał kuratora. Po tym zajściu matka odwróciła się od Janka. Jak pamięta, od tamtego zdarzenia zaczął pić.

Janek miał w klasie koleżankę Zosię, która była jego totalnym przeciwieństwem. Schludna, czysta, skromnie ubrana, zawsze przygotowana do zajęć z wiecznie uniesioną ręką na lekcji i na zajęciach dodatkowych. Nie rzucająca się w oczy, drobnej budowy wzorowa uczennica z przezroczystą cerą i smutnymi oczami. Nikogo nie zaniepokoił fakt, że nie ma żadnej bliższej koleżanki w klasie, bo też nikt jej nie wytykał palcem ani się z niej nie śmiał.

Zosia spotkała się z Jankiem po dwudziestu latach w poczekalni do tego samego psychologa. Jej historia, choć zgoła inna niż jego, skończyła się tak samo. Zaczęła popijać, bo wyrzucili ją już z trzeciej pracy w ostatnim czasie, choć ona nie rozumiała dlaczego. Była przecież ambitna, wykształcona, zaangażowana w pracę o wiele bardziej niż w cokolwiek innego na świecie. Właściwie nie miała by żadnych kłopotów, gdyby nie jej leniwi i mało ambitni podwładni, którzy za nic nie chcieli spełniać jej oczekiwań. Nie reagowali na jej upomnienia, nagany, zabraną premię i inne kary, nie chcieli zostawać po godzinach ani brać pracy do domu, za to słyszała, że mają czas w sobotę umawiać się na piwo. Miała świadomość, że jest surową i wymagającą szefową, ale to przecież jedyny sposób na to, żeby coś osiągnąć.

Chodząc do psychologa Zosia opowiedziała mu, jak wyglądało jej życie w domu w czasach szkolnych. Jej mama wzięła sobie za punkt honoru, że Zosia będzie kimś i się wybije. Z tego powodu Zosię spotykały poważne konsekwencje, kiedy nie dostała piątki w szkole. Matka karała ją na różne sposoby, często było to sprzątanie całego domu, wyśmiewanie, porównywanie do dzieci jej znajomych i ich osiągnięć, wymuszanie zajęć dodatkowych, zakaz wychodzenia z domu, brak przytulania, pójścia do kina i temu podobne. Zosia, dla świętego spokoju miała prawie same szóstki, ale w ogóle nie powodowało to wzrostu szacunku u jej mamy. Tata ją chwalił, ale on w domu miał niewiele do powiedzenia.

Zosia i Janek od psychologa poszli na randkę i tak już zostało. Dwanaście lat później zostali wezwani do szkoły, bo ich syn zabrał smartfona koledze, ale przy okazji dowiedzieli się, że jest niegrzeczny, pyskuje do nauczycieli i okropnie odnosi się do koleżanek. Wieczorem pokłócili się w domu na całego. Ona mu zarzuciła, że ich syn zachowuje się dokładnie tak samo jak on kiedyś i to wina genów tatusia. Janek w odpowiedzi wypalił przez zaciśnięte zęby, że ona jest wszystkiemu winna, bo jest zimna jak lód, że brak jej empatii i że jest tak samo walnięta jak jej matka.

W tym samym czasie, kiedy Zosia i Janek krzyczeli na siebie zawzięcie, ich dwunastoletni syn Filip cicho włączył komputer. Starzy się pokłócili, więc potem będą mieli na siebie focha, zatem będę mógł dziś długo pograć – myśli. Uruchamia swoją ulubioną grę i … biegnie po ulicy. Wypatruje kogoś, kto będzie wysiadał z samochodu, bo zadaniem Filipa jest dać mu w mordę i ukraść samochód. Następną godzinę będzie uciekał przed policją. Jeżeli uda mu się w międzyczasie obrabować jakiś sklep, to szybciej wykona quest – czyli wypełni misję, polegającą w tym wypadku na skutecznej ucieczce przed policją, nawet jeżeli rozjeżdża się przy tym przechodniów. Filip nie przejmuje się przechodniami, lubi po nich jeździć, bo tak śmiesznie jęczą pod kołami. Ale nie to jest najzabawniejsze, bo odlot się zaczyna kiedy zadanie jest wykonane i można iść do klubu nocnego potańczyć. Tańczy się przyjemnie, ale trzeba się uwijać, żeby szybko zdobyć względy tańczących kobiet. Jeśli jesteś sprawny w tańcu, to ona szybko zabiera cię na piętro do pokoiku i tam możesz jej dogodzić. Odpowiednia kombinacja klawiszy i sprawna praca palcami pozwoli szybko ją zadowolić, a za to są punkty na następny level… Tak jak sądziłem – myśli Filip – starzy się pokłócili, to mogę spokojnie siedzieć do trzeciej w nocy, nikt nie będzie dziś pytał, co tam w szkole ani nic z tych rzeczy.

Jak radzić sobie z agresją

Co łączy historie Janka, Zosi i Filipa? Samotność.

Janek był samotny, bo nawet, gdyby ktoś go zapewnił, że może w zaufaniu powiedzieć pani X, że w jego domu mama jest ofiarą przemocy, to pani X nie ma prawie żadnych narzędzi, żeby tę przemoc zatrzymać. W zeszłym tygodniu do mojego gabinetu zapukał młodzieniec lat osiemnaście i jeden miesiąc. Powiedział, że czekał na pełnoletniość, żeby samemu móc porozmawiać z psychologiem. Skarżył się, że matka ma partnera, który jak zacznie pić, to bywa agresywny. Spytałem więc, czy mój pacjent chciałby mu założyć niebieską kartę, na co on mnie zapytał, co to jest niebieska karta. Jeżeli maturzysta z dobrego liceum, inteligentny chłopak z dobrymi ocenami pyta mnie, co to jest niebieska karta, to znaczy, że w jego szkole coś bardzo mocno zawiodło.

Zosia była samotna, bo nawet gdyby ktoś ją zapewnił, że może w zaufaniu powiedzieć pani X, że jest ofiarą przemocy, to Zosia nigdy by nie wpadła, że to co dzieje się w jej domu, to jest przemoc. Ona myślała, że tak trzeba, że to jest dobre. Myślała tak, bo nikt jej nie powiedział, że nie musi się godzić na to, co ją spotyka, nikt jej nie pokazał, że to też przemoc.

Filip był samotny, bo jego tata ani mama nie zainteresowali się w co on gra i z kim to robi. Nie powiedzieli mu, że jego ulubiona gra to kwintesencja edukacji w kierunku przemocy.

Co może więc zrobić państwo, szkoła i rodzice, żeby młodzi ludzie byli mniej agresywni? Odpowiedzi są co najmniej trzy. Po pierwsze, jedynym skutecznym sposobem redukcji napięć powstających w wyniku stresu i jego fizjologii jest intensywna aktywność fizyczna. Szkoła oferuje zbyt mało zajęć sportowych, a rodziny zbyt mało czasu poświęcają na sport w domu.

Po drugie, dzieci i młodzież muszą się czuć bezpiecznie. Bezpiecznie czujesz się tylko wtedy, kiedy możesz skutecznie prosić o pomoc jak dzieje ci się krzywda. Dzieci muszą być wyedukowane, że jak im się dzieje coś złego, to ktoś im pomoże: prawnie, finansowo, duchowo, medycznie, itd. Rodzice powinni zapewnić dzieciom czas nie tylko na pomoc w lekcjach czy wspólne aktywności, ale także po to by rozmawiać lub tylko ze sobą przebywać. To, o czym teraz piszę, mam możliwość mówić dzieciom i ich rodzicom, kiedy jestem zapraszany do szkół. Niestety, zapraszany jestem raz w roku, policjant pewnie rzadziej, a prokuratora ani adwokata nigdy w szkole nie widziałem. Ksiądz też mógłby się bardziej postarać.

Po trzecie, tak jak wspomniałem na początku, agresja i uległość to siostry bliźniaczki. Na szczęście obie mają śmiertelnego wroga, jakim jest asertywność. Niestety jest tak, że asertywność trzeba ćwiczyć tak jak sprawność fizyczną i jak matematykę. Gdyby dzieci, rodzice i nauczyciele mieli dostęp do długotrwałej edukacji w zakresie asertywności, to lwia część agresji by była opanowana.

Chrońmy więc młodych przed samotnością, uległością i agresją używając serca i rozumu. Podarujmy im czas, miłość, asertywność i uczmy poczucia własnej wartości w domu i w szkole.