Wolmed – ośrodek leczenia uzależnień. Nasze główne usługi to leczenie alkoholizmu, narkomanii, depresji, nerwic i psychoterapia.

* Autorem tekstu, który ukazał się w Tygodniku „Niedziela”, jest dr Łukasz Prysiński, psycholog w Klinice Wolmed

Prędkość nadświetlna, podbój planet i awaria systemu operacyjnego – oto trzy sfery kompletnego niezrozumienia dorosłych i nastolatków. To przez te hasła dochodzi do kłótni, wzajemnego ranienia się dzieci i rodziców, alienacji i desperackich zachowań młodzieży. To przez to dorośli chwilami sądzą, że w ich dzieci wstąpił zły duch albo załamują ręce zawiedzeni, że ich pociechy, niby przewidywalne, nagle zachowują się w sposób niezrozumiały, niedorosły, po prostu głupi. Bywa nawet tak, że młodzi sumie sami nie potrafią uzasadnić, dlaczego postąpili tak a nie inaczej. Czasem to błahostka, a czasem to coś poważnego, na przykład ucieczka z domu.

Sfera I – Prędkość nadświetlna

My dorośli jesteśmy szczęśliwi, bo umiemy zarządzać czasem. Wysypiamy się, dużo i efektywnie pracujemy, ogarniamy trudy prowadzenia gospodarstwa domowego, pamiętamy o rocznicach, pilnujemy terminów i potrafimy nawet kontrolować nasze dzieci w tym zakresie. Jako ludzie wykształceni znamy teorię względności, wiemy że czas to wymiar, no i z całą pewnością jesteśmy świadomi tego, że prędkości światła nie da się osiągnąć ani pokonać.
Młodzi ludzie żyją co prawda na tym samym świecie co dorośli, ale w zupełnie odmiennych realiach czwartego wymiaru, czyli czasu. Nastolatek ma całkowicie inny rytm dobowy niż dorosły. Naleganie, żeby dzieciak szedł spać o dziesiątej, a potem zrywał się o siódmej i radośnie dreptał do szkoły, jest dla nastolatka niczym pobyt w obozie jenieckim, bo fizjologia w tym wieku chce czegoś zupełnie innego. Są dzieciaki, które przyjmują rytm dobowy dorosłych, ale jest ich naprawdę bardzo mało.
Nastolatki z powodzeniem przekraczają na życzenie prędkość światła i sterują czasem dowolnie. Gra w piłkę trwa tyle, ile chcą (dopóki ktoś nie krzyknie z okna, że trzeba wracać). Tak naprawdę, to gra w piłkę toczy się cały czas, tylko trzeba ją przerwać na sen, a potem na czas szkoły, ale już po tym czasie znów można grać. To samo dotyczy spotkań w Internecie, gdzie młodzież całymi stadami gra sobie w gry zespołowe. Jeśli się dobrze wsłuchać w to, co wtedy mówią, to tak, jakby byli na wspólnej, wielkiej wyprawie, trwającej w ich głowach bardzo długo. Niekiedy nastolatek wpada w sidła czarnej dziury w swojej podróży międzygwiezdnej i utknie na lekcji, która dziś jest wyjątkowo nudna. Taka lekcja trwa wieczność…
Żyjemy pod jednym dachem z istotami z innego wymiaru czasu, i momentami prowadzi to do konfliktów. Jeśli nastolatek słyszy, że jak będzie ciężko pracował i płacił podatki, to jego wnuki będą żyły w dobrobycie, to on naprawdę nie wie, co odpowiedzieć, bo nie rozumie takiego czasu. Do ferii jest siedem tygodni i to jest jakaś niewyobrażalna skala czasu. Jeśli teraz przysiądziesz do fizyki, to za cztery lata zdasz maturę tak świetnie, że pójdziesz na medycynę – kolejny przykład rozmowy o tysiącach lat.
Czy powyższe stwierdzenia dorosłych nie są słuszne? Czyż nie jest to wyraz powagi, troski i dorosłości? Oczywiście, że tak, ale jesteś – drogi rodzicu – istotą z innego świata, jesteś kosmitą i nie rozumiem twojego języka i twojego czasu, jaki liczysz.
Nie ma wątpliwości, że dzieciaki kiedyś porzucą swoją podróż w czasie i przesiądą się na statek, w którym czas płynie tak, jak dorosłym. Jednak żeby im ułatwić tę przesiadkę, dorośli mogą wiele zdziałać. Oszczędzi to frustracji i wzbudzi motywację młodzieży. Przykłady: Wyślij dziecko do sezonowej pracy za najniższą stawkę, a potem idźcie razem kupić markowe buty za zarobione pieniądze. Zwróć mu uwagę, ile czasu na to pracował, żeby te buty kupić, ale nie wyśmiewaj go, że mało zarobił i nie mów, że w przyszłości będzie pracował ciężej i dłużej. Innym razem weź dzieciaka do swojej pracy na jeden dzień i pokaż mu, że tego dnia dużo zarobiłeś. Wyjaśnij, że to było możliwe dzięki temu, że pracowałeś na to ostatnie osiem lat, czyli połowę jego życia. Zasadźcie razem drzewo i obserwujcie jego wzrost, zapisując jednocześnie postępy nastolatka w jakieś dziedzinie. Uświadom córce, że ona całkiem nieźle włada angielskim, ale uczy się go od dziesięciu lat. Nauczmy je naszego postrzegania czasu, a oszczędzimy im cierpienia. Nie będzie kłótni, trzaskania drzwiami ucieczki w czarną dziurę czasu.

Sfera II – Podbój planet

Pięciolatek Adam, który w przedszkolu deklaruje, że chce zostać strażakiem, naprawdę wie, co mówi. Gdyby udało mu się tym strażakiem zostać zaraz na drugi dzień, to byłby najwspanialszym strażakiem pod słońcem. Oddałby całą energię nie tylko, żeby być najlepszym, ale wzniósłby zawód strażaka na wyższe, niedostępne dziś poziomy.
Szesnastolatka Maja, która jest wpatrzona w ulubionego muzyka, po cichu marzy, że występuje przed wielką publicznością, potajemnie pisze własne teksty i chowa je do szuflady. Te jej ukryte teksty odzwierciedlają aktualne problemy jej pokolenia i tworzone są pod wpływem emocji i wrażliwości autorki.
Zarówno Adam jak i Maja szykują się na podbój planet. To, co rodzi się w ich sercach ma wielką moc i, choć często są to marzenia trudne do spełnienia, to gdyby im się udało, robiliby wielkie rzeczy dla straży i dla muzyki rozrywkowej. Nad ich marzeniami wisi jednak wielkie niebezpieczeństwo – dysonans poznawczy.
Adam uświadomi to sobie za dziesięć lat, ale Maja już dziś widzi, że coś jest nie tak. Chodzi o jej rodziców i o szkołę. Dla Adama rodzice są wszechwiedzący, wszechmocni i stanowią niedościgniony wzór. Niestety tysiące szesnasto- i siedemnastolatków takich jak Maja zaczyna rozumieć, że ich rodzice nie są doskonali, nie są wszechwiedzący, zawodzą w trudnych chwilach i nie wszytko potrafią. Dysonans poznawczy polega na tym, że nastolatek co innego widzi, a co innego słyszy. Otóż słyszy, co powinien robić, jak powinien robić, kim zostać i jak żyć. Słyszy co jest zdrowe, odpowiednie dla niego i pożyteczne. Słyszy, że rodzice robili tak oto i tak, no i proszę, są tego efekty. W tym samym czasie nastolatek widzi zmęczonych ludzi, którzy zaniedbując dzieci zbyt dużo pracują i mają mało pieniędzy (albo mają dużo, no i co z tego, jak ich ciągle nie ma. Nowy telefon ich nie zastąpi). Widzi rodziców jak palą papierosy i piją wódkę. Widzi, jak wiele ich marzeń nie zostało spełnionych. Do świadomości młodego człowieka dociera powoli, że nie chce żyć tak, jak żyją ci, którzy go pouczają.
Adam będzie słyszał, że dla tak wyjątkowego chłopca zawód strażaka czy żołnierza jest niegodny i że powinien być dentystą. Maja usłyszy, że jej pradziadek był grajkiem i źle skończył i że powinna zostać księgową, bo to dobry zawód jest.
Nie wiem jak postąpi Maja i Adam, ale w wieku dorastania zostaną zranieni tym, że ich rodzice chcą ich zniżyć do swojego poziomu. Nie ma znaczenia czy ich rodzice są biedni i słabo radzą sobie w życiu czy też są bogaci, mają stopnie naukowe i prestiż. Jeśli młody człowiek chce być inny niż oni, to oni są w oczach nastolatka śmieszni i godni pożałowania.
W telewizji i w Internecie, w ogóle w świecie zdominowanym przez materializm i konsumpcję nasze dzieci oglądają ulubione teledyski, gdzie wokalista tańczy z fajnymi dziewczynami, jeździ ferrari i ma mnóstwo pieniędzy. Nazajutrz dzieciak idzie do szkoły, a tam fatalnie ubrany nauczyciel historii przyjeżdża na rowerze i wylewa swoje frustracje na lekcji. Potem dzieciak słyszy od wychowawcy i od rodziców, że ogląda za dużo głupot w Internecie i że ma słuchać nauczyciela historii i traktować go jak autorytet. Dzieciak głupieje.
Czy ja chcę przez to powiedzieć, że młodzież ma się wzorować na raperach i idolach telewizyjnych? Nie. Nastolatki łapczywie poszukują autorytetów innych niż ich rodzice. To jest moment, kiedy rodzice mogą pomóc dziecku znaleźć nowe autorytety, pokazać im, że w świecie są ludzie i organizacje, które mogą imponować i pozwolą się rozwijać. Jeśli nastolatek nie znajdzie takich autorytetów, to najłatwiej będzie odnaleźć je w Internecie. Nieoceniona jest też rola nauczycieli. Oni powinni być wspaniałymi, godnymi naśladowania ludźmi, to oni mogą porwać młodych ludzi do podboju planet, kiedy czas rodziców dobiega końca. Jeden wspaniały nauczyciel to skarb dla nastolatka. A jaka jest rzeczywistość? O czym myśli i marzy Krzysiek, Zuzia i Ola? Nieważne. Dorosną, to zmądrzeją…

Sfera III – Awaria systemu operacyjnego

Stała się tragedia. Michał, Asia, Mieszko, Laura, Mateusz, Krzysiek i Miłosz nie żyją. Wczoraj w nocy mieli straszny wypadek samochodowy, wszyscy zginęli. Samochód owinął się wokół drzewa. Wracali z klubu tanecznego pod miastem. Pogrążeni w smutku bliscy i znajomi nie mogą zrozumieć jak to się stało, że: jechali w siedem osób małym autem, dlaczego nikt z nich nie był trzeźwy i dlaczego licznik prędkości zatrzymał się na stu dziesięciu, skoro droga była wąska i kręta, a prowadzący auto Michał był powszechnie znany z tego, że jest dobrym kierowcą, spokojnym i inteligentnym chłopcem, który nie sprawiał kłopotów wychowawczych i dobrze się uczył.
Co się więc stało? W umyśle Michała miała miejsce awaria systemu operacyjnego.
Nasz mózg ewoluuje i na stare obszary dziedziczone po gadach i prostszych ssakach nadbudowane są nowsze płaty, w tym wreszcie kora mózgowa o imponującym pofałdowaniu. Jednak to, co czyni nas ludźmi cywilizowanymi, mądrymi, przewidującymi i pełnymi wyobraźni, ostrożnymi i przezornymi, to płaty przedczołowe. Niestety, okazuje się, że w okresie dorastania płaty te dojrzewają najpóźniej i są w pełni wykształcone, kiedy człowiek ma około … dwadzieścia cztery lata. To z kolei oznacza, że prawie sto procent młodzieży przed maturą, to ludzie niedojrzali umysłowo. Na czym ta niedojrzałość polega? Czasem na tym, że młody człowiek jest nieodpowiedzialny, postępuje głupio i bez wyobraźni. Znacznie częściej jednak jest tak, że młody człowiek spełnia oczekiwania naszej wizji mądrości życiowej, jest inteligentny, zmyślny i posłuchany. Niestety raz na jakiś czas jego/jej płaty przedczołowe nagle wyłączają się na krótko. Następuje awaria systemu operacyjnego, podobna do tej w naszych komputerach i smartfonach. Nagle się coś zawiesi, może się odwiesi, a może trzeba przeładować system (na przykład się wyspać). Tu jest tak samo.
Michał, Mieszko, Mateusz, Krzysiek i Miłosz pojechali na dyskotekę. Chłopaki pili już w aucie, a Michał, jako kierowca miał wypić tylko dwa piwa i wytańczyć je podczas imprezy. Wypił cztery. Na miejscu spotkali Laurę, a ona spytała, czy może się z nimi zabrać do miasta razem ze swoją koleżanką Asią. Michał się zgodził, Asia mu się spodobała. Kiedy wracali ściśnięci w siódemkę, Michał chciał się popisać. Nie uwzględnił przeciążenia auta przez siedem osób, nie pomyślał, że ma ograniczoną koordynację po piwach. Nie wziął pod uwagę tego, że godzinę wcześniej lekki deszcz zmieszał się z kurzem na jezdni i było ślisko. Kiedy pożyczał auto od ojca, nie zwrócił uwagi, że opony są mocno zużyte. Nie mógł tego wszystkiego wziąć pod uwagę, wizja dobrej zabawy, później alkohol, wreszcie obecność ładnej nowej koleżanki spowodowała u niego zawieszenie płatów odpowiedzialnych za wyobraźnię i przezorność.
Jak to się ma do ucieczek z domu?
Rodzicom się wydaje, że ich nastoletnie dzieci, skoro są wyższe od nich i im się tłumaczy, że mają być odpowiedzialne, to tak będzie. Szkoda, ale tak nie jest. Dzieci trzeba wystawiać na próby, ale nie wolno im zaufać. Jeśli rodzic prosi córkę, że ta ma wrócić o północy z imprezy i być trzeźwa, to wystawia ją na próbę. Jeśli ona wróci o pierwszej i będzie nietrzeźwa, to znaczy że nie przeszła próby i powinna ponieść konsekwencje. Ale jeśli rodzic zaufa, to będzie żałował, będzie sfrustrowany i będzie popadał w konflikt z dzieckiem. To prowadzi do awantur, szlabanów, nieskoordynowanych działań rodziców i oporu nastolatków, a stąd tylko krok do ucieczki z domu. Poddawaj dziecko próbom i wyciągaj konsekwencje, ale nie ufaj, bo przegrasz z niedojrzałością młodego umysłu. Umysł ten może się bowiem zawiesić i zaciąć.
Wielu z nas, dorosłych czasami łapie się za głowę przypominając sobie szczenięce lata. Niektórzy z nas pamiętają, że kiedyś zrobili rzecz tak głupią i gówniarską, że jeszcze dziś nam wstyd. To były nasze awarie systemu, na szczęście nie stała się tragedia.

Jeśli rodzic zrozumie, że ich rozmarzona pociecha z wizjami podboju świata, pogrążona w innej czasoprzestrzeni jest niedoskonała i zdarzy jej się postąpić głupio, to z większą troską i uwagą zjedna sobie jej względy i zyska przyjaciela, a przyjaciele nie uciekają z domu.

* Powyższa porada jest sugestią i nie zastępuje wizyty u specjalisty. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.