Wolmed – ośrodek leczenia uzależnień. Nasze główne usługi to leczenie alkoholizmu, narkomanii, depresji, nerwic i psychoterapia.

Gdy do Polski przyjeżdżają cudzoziemcy stwierdzają że my, Polacy, jesteśmy smutasami. Mało się uśmiechamy, a wyjątkowo często narzekamy. Nasza skłonność do skupiania się na negatywnych aspektach niemal wszystkiego stała się naszą drugą naturą. Skąd się to w nas bierze? Jak to sobie uświadomić? I wreszcie – jak sobie z tym radzić?

Zacznijmy od tego, że za nasze zachowanie zawsze odpowiada mózg. Od wczesnego dzieciństwa jest on programowany przez otoczenie i interakcje z nim. Tworzą się specjalne mechanizmy, czyli określone ścieżki, po których krążą impulsy w naszych głowach. I tak np., jeśli rodzice mówią po francusku, to dziecko też pozna ten język. Jeśli osoby z otoczenia dziecka boją się os, komarów i burzy, to ono także będzie się tego bać. Podobnie jest z doszukiwaniem się negatywnych detali nawet w dobrych rzeczach. Tyle, że za tym stoi wiele różnych mechanizmów. Jeden z nich to „etykietowanie” – jeśli przyczepiamy metki do wszystkiego, to osoba z zewnątrz może odnieść wrażenie, że chcemy uchodzić za znawcę każdego tematu. Najwięcej w Polsce jest „nauczycieli” i „lekarzy” – wszyscy wszystkich uczą i leczą. Może zaskakiwać, że ten mechanizm jest tak rozwinięty. Wystarczy rzucić hasło i błyskawicznie pojawi się jakaś etykietka.

Inny mechanizm to projekcja lęków i swoich słabości. Jest kilka rodzajów projekcji, czyli takiego mechanizmu, który polega na przypisywaniu ludziom, rzeczom lub zjawiskom cech wynikających ze swoich mniej lub bardziej uświadomionych lęków lub słabości. Jednym z rodzajów jest projekcja komplementarna, czyli taka, która dopełnia, wyrównuje do całości. A najlepiej wytłumaczyć ją przykładem. Jeżeli ktoś jest bardzo lękliwy, to może postrzegać innych jako groźnych. Jeśli ktoś boi się, że zostanie okradziony, to postrzega innych jako złodziei. Jeżeli zastosujemy ją w naszych polskich realiach, to możemy otrzymać ciekawe spostrzeżenia i stereotypy. Jeszcze inny mechanizm, to skrajne ocenianie, czyli postrzeganie wszystkiego w skali czarno-białej. Żeby coś było fajne, to musi być doskonałe, bez żadnej skazy. Jest skaza, to nie jest białe – a skoro nie jest białe, to jest czarne… czyli nie jest fajne. I jeszcze wszędobylski lęk przed zapeszeniem. Ile razy słyszeliście coś podobnego? Ale w większości przypadków wcale nie chodzi o lęk przed jakimś fatum, czy zauroczeniem. Słowa „żeby nie zapeszyć” łączą w sobie wszystkie wspomniane wyżej mechanizmy. U jego podstaw leży natomiast lęk przed tym, żeby nie wyjść na głupka. No bo za taką osobę będziemy się uważać, jeśli nie uda nam się zrealizować planu, którego niemal na 100% byliśmy pewni.

Dlatego wolimy się nie cieszyć nawet wtedy, gdy mamy ku temu powody. Wydaje nam się, że lepiej jest na coś ponarzekać. Bo jak będziemy się pozytywnie o czymś wypowiadać, to ktoś może znaleźć w tym jakąś wadę, np. w samochodzie, domu czy wakacjach. A przecież zgodnie z mechanizmem skrajnego podejścia, jak coś nie jest perfekcyjne, to jest złe. My byliśmy przekonani, że to jest świetne, więc wyszliśmy na niedoinformowanych… A to jest już powód do wyśmiewania nas, robienia z nas głupka.

Mechanizmy, które potrafią tak uprzykrzyć nam życie i nie pozwalają cieszyć się nawet z małych rzeczy, swój początek mają w mózgu, który jest bardzo plastyczną strukturą – zdolną do programowania. Możemy zatem ćwiczyć nowe mechanizmy. Po pierwsze nie bójmy się „nie bać”. Nawet jeżeli coś może mieć ciemniejsze strony, to wcale nie oznacza, że nie możemy cieszyć się z tych jasnych, które wypełniają resztę obrazu. Po drugie, kiedy przychodzi nam ochota ponarzekać na coś, zastanówmy się, jak byśmy ocenili to „coś”. Ale nie w skali czarne – białe, tylko np. od 1 do 100. A tu jest już całe morze możliwości, bo coś jest w porządku na 55, 64 czy 89. I zobaczcie, gdy ocenimy coś na 89 punktów, to – zgodnie z wcześniejszą oceną – skupiamy się na 11 punktach niedoskonałości, zamiast na świetnej ocenie, bo aż na 89 punktach. I tym samym omija nas 89% frajdy! Pamiętajmy – w życiu nic nie jest perfekcyjne. Nie pozwólcie, by te kilka, czy nawet kilkanaście procent niedoskonałości zepsuło Wam radość z życia.

Zdj. www.pixabay.com

* Powyższa porada jest sugestią i nie zastępuje wizyty u specjalisty. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.