Wolmed – ośrodek leczenia uzależnień. Nasze główne usługi to leczenie alkoholizmu, narkomanii, depresji, nerwic i psychoterapia.
  • 10 października obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. To dobra okazja, by poruszyć temat związany z występującymi najczęściej zaburzeniami psychicznymi oraz obawami pacjentów i ich rodzin dotyczącymi leczenia, a także rokowań… Która, Pana zdaniem, choroba psychiczna jest najbardziej groźna, destrukcyjna dla osoby chorej?

Dr n. med. Sławomir Wolniak, specjalista psychiatra, ordynator Kliniki Wolmed w Dubiu k. Bełchatowa: – Myślę, że taka, gdy pacjent traci poczucie istnienia, a tak czasami bywa w schizofrenii. Ta choroba sprawia, że pacjent znajduje się w wyobcowanym świecie, w którym rządzą  urojenia, omamy, a on sam nie jest w stanie zrozumieć swojego postępowania. Wydaje mu się, że jest prześladowany, czuje obecność zmarłych. Często ma też próby samobójcze. Nawet 20% osób ze schizofrenią kończy swoje życie samobójstwem. Choroba dotyczy ok. 1% Polaków. Co niepokojące, mały odsetek chorych leczy się prawidłowo. Najczęściej do lekarza zgłaszają się osoby w czasie zaostrzenia objawów schizofrenii i dopiero wtedy rozpoczynają farmakoterapię. Dopiero wtedy osoba chora oraz jej bliscy są w stanie przekonać się, że to podstawa. Istniejące obecnie leki trzeciej generacji dają spore możliwości łagodzenia skutków schizofrenii. 

Drugą chorobą bardzo niebezpieczną dla człowieka jest depresja, na którą cierpi od 10% do 15% populacji w wieku średnim, natomiast ok. 25% ludzi po 65. roku życia. To bardzo podstępna choroba, powoduje obniżony nastrój u człowieka, napęd, sprawia, że brak mu wiary w siebie. Osoba cierpiąca na depresję ma częste bóle głowy, zaburzenia rytmu dobowego, towarzyszą jej lęk i niepokój, pesymizm, złe samopoczucie, brak wiary w siebie, często nie ma chęci do życia, do pracy. Dochodzi do tego, że nie widzi wyjścia z sytuacji i w tej beznadziei, bez pomocy nikogo z zewnątrz, podejmuje próbę samobójczą. Od 16% do 25% ludzi z ciężką depresją popełnia samobójstwo.

Zaburzeniem psychicznym – z grupy zaburzeń afektywnych – trudnym nie tylko dla pacjenta, ale i dla jego otoczenia, jest mania. Osoba, która na nią cierpi nie ma żadnych hamulców moralnych, jest euforyczna, pobudzona, nie podporządkowana żadnym normom. Taki pacjent jest wesołkowaty, ma podwyższony nastrój i napęd, z niczym się nie liczy, nie koryguje swoich zachowań. Opamiętanie przychodzi dopiero wtedy, gdy zacznie przyjmować leki. Wówczas wstydzi się swojego postępowania. Co ciekawe, choroba ta jest siłą napędową ewolucji, cierpieli na nią wielcy ludzie – Napoleon Bonaparte, Marek Hłasko, Witkacy. To zaburzenie dotyczy 1-2% populacji.

  • Jakie schorzenia są najtrudniejsze dla lekarza? Czy właśnie te, które są zagrożeniem dla życia pacjenta? 

Dr Sławomir Wolniak: – Moim zdaniem te, które najtrudniej się leczy. Lekarz psychiatra nigdy nie może być pewien, że leczenie zakończy się sukcesem. Skuteczność jest na poziomie 60-80%, nigdy nie ma stuprocentowej uleczalności tych chorób. Schizofrenia, depresja są chorobami nawracającymi. Niezmiernie trudno leczy się też paranoję.

  • Jakie sygnały, zachowania bliskich powinny nas zaniepokoić? 

SW – Na pewno takie, w przypadku których mamy do czynienia z niedorzecznościami, które jesteśmy w stanie zweryfikować, np. w sytuacji, gdy bliski nas informuje o lądowaniu kosmitów. Już wtedy wiadomo, że coś jest nie tak. Należy też być wyczulonym na sytuacje, w których bliska nam osoba ciągle jest smutna, mówi o bezsensie życia oraz gdy pojawiają się myśli samobójcze. To jest ewidentny sygnał, że należy zgłosić się do specjalisty. I inna sytuacja – gdy pacjent ma przekonanie, że jest Bogiem, jest lepszy, chwali się, że ma zdolność czytania myśli innych, gdy pojawiają się objawy urojeniowe, halucynacje. Także w tym przypadku z psychiką na pewno coś jest nie tak.  Można przyjąć, że w większości sytuacji, w których zachowanie w znaczny sposób odbiega od normalności, należy udać się do psychiatry. Lekarz z kolei, w celach diagnostycznych, zaleci wizytę u psychologa.  

  • Jak duży wpływ na choroby psychiczne ma otaczający nas świat, a zwłaszcza obecna sytuacja? Wojna w Ukrainie, trudne dwa lata związne z izolacją i ciężkimi zachorowaniami na COVID-19, wszechobecny stres..

SW –  Problemy otaczającego nas świata, ciągły pośpiech, ogrom zadań, obowiązków sprawia, że żyjemy w ciągłym stresie, wypalamy się zawodowo. Narażeni jesteśmy na frustracje, ogólne zespoły adaptacyjne, depresję, dystymię (przewlekła depresja z lękiem), a nawet zmiany struktury osobowości. A to nie wszystko. Ogromny wpły na nasze zdrowie psychiczne ma też środowisko.

Zanieczyszczenia środowiska, szczególnie dwusiarczek węgla, azbest, rtęć oraz inne, mają wpływ na organizmy osób, które z nimi się stykają. Mogą skutkować tzw. psychozami intoksykacyjnymi, czyli chorobami psychicznymi bądź reakcjami psychicznymi, które mają różną symptomatologię kliniczną. Wprowadzanie tych substancji do organizmu może następować  przypadkowo, celowo – podczas prób samobójczych, może też  być skutkiem pracy w przemyśle. Skutek jest porażający dla organizmu – dochodzi do zaburzeń świadomości, trwałego uszkodzenia mózgu, stanów otępiennych.

  • Które choroby wymagają całkowitej izolacji chorego, a w przypadku których wystarczy stacjonarne leczenie w szpitalu psychiatrycznym? 

SW –  Na pewno izolowani powinni być pacjenci, którzy mają tendencję do prób samobójczych i widoczne są u nich nawroty choroby. Ponadto osoby cierpiące na schizofrenię, u których występuje nasilona agresja. Taki pacjent jest pobudzony, agresywny, wulgarny. Nierzadko wydaje mu się, że ktoś czyha na jego życie i musi się bronić. W każdym widzi wroga i go atakuje. W takich stanach może być niebezpieczny – stanowi zagrożenie dla siebie i dla innych. 

  • Jak wygląda leczenie? Czy konieczny jest pobyt w zamkniętym szpitalu? Czy chorzy mogą go opuszczać? 

SW – Osoba chora może opuścić placówkę, gdy widoczna jest poprawa w jej zachowaniu. Wówczas kontynuowane jest leczenie farmakologiczne. Przy zaburzeniach adaptacyjnych trwa ono około pół roku, przy zaburzeniach depresyjnych od 2 do nawet 5 lat. W zależności od tego, czy jest to pierwszy, czy też kolejny epizod depresyjny. Podobnie jest ze schizofrenią. W przypadku wielu zaburzeń psychicznych farmakoterapii towarzyszy psychoterapia, podczas której pacjent uzyskuje wgląd w istotę choroby, we własne potrzeby oraz uczy się nowych zachowań.  

Na zdj. Dr n. med. Sławomir Wolniak, specjalista psychiatra, ordynator Kliniki Wolmed