Wolmed – ośrodek leczenia uzależnień. Nasze główne usługi to leczenie alkoholizmu, narkomanii, depresji, nerwic i psychoterapia.

Stres jest określany jako epidemia XXI wieku. Obok nowotworów, chorób serca oraz globalnego ocieplenia, uchodzi za najwiekszego wroga ludzkości. Jednak w poprzednim wpisie na Blogu pisaliśmy o tym, ile byśmy tracili, gdybyśmy wcale nie odczuwali stresu. Jak zatem pogodzić te dwa poglądy? Jak zmienić stres z wroga w sprzymierzeńca?

Należy zacząć od wyjaśnienia, skąd biorą sie te dwa skrajne poglądy na stres. Otóż obecnie rozpoznawane są dwa główne rodzaje stresu: zły oraz dobry. Ten dobry to dreszczyk emocji, który czujemy jadąc po zjeżdżalni w aquaparku, a zły towarzyszy nam, gdy goni nas rojuszony byk. Ale dla osoby, która nie umie pływać, to ten stres w aquaparku nie będzie dreszczykiem emocji, lecz złym stresem.  A dla kogos, kto pojechał do Hiszpanii na gonitwę, byk za plecami będzie pożądanym dreszczykiem emocji. I tu dochodzimy do sedna: stres bardzo często jest subiektywnym uczuciem i w dużym stopniu zależy od osobistego spojrzenia na daną sprawę. To poniekąd źle, ponieważ dla osoby, kóra w przeszłości się topiła, nawet woda po kolana może być przerażająca. 

Ale ta subiektywność ma także dobre strony, bo nastawienie często da się zmienić, co potwierdzają rozmaite badania prowadzone w ostatnich dekadach. Zatem wpływ stresu w dużej mierze zależy od osobistej interpretacji trzech czynników: sytuacji, naszych osobistych możliwości, postrzegania samego stresu – jako szkodliwego bądź nieszkodliwego. Zastanówmy się zatem, jak można zmienić na lepsze te trzy czynniki. 

WŁAŚCIWA INTERPRETACJA SYTUACJI

To, jak patrzymy na sytuację, w dużej mierze zależy od tego, czy koncentrujemy się na rozwiązaniu, czy na tworzeniu w głowie wszelkich możliwych czarnych scenariuszy. Jeśli postaramy się przekierować energię na opracowanie planu rozwiązania problemu i rozmyślanie o pozytywnym zakończeniu, wtedy zły stres będzie musiał ustąpić miejsca dobremu. Osobiste możliwości są kwestią naprawdę względną. Znane są przypadki osób, które na co dzień niepozorne, w sytuacji zagrożenia potrafiły wyrywać drzwi samochodu lub biegać szybciej, niż galopujący koń. A w sytuacji stresowej nasz umysł i ciało potrafią być nad wyraz posłuszne. Jeśli będziemy sobie powtarzać “nie dam rady”, to one się zastosują. Ale jeżeli wykształcimy przeświadczenie, że damy radę, to nasz umysł i ciało mogą nas bardzo pozytywnie zaskoczyć, ponieważ organizm stymulowany dobrym stresem potrafi naprawdę wiele. Świadczą o tym chociażby światowe rekordy w różnych dziedzinach. One wszystkie były ustanawiane w asyście dobrego stresu. 

POSTRZEGANIA SAMEGO STRESU

Postrzeganie skutków odczuwania stresu wydaje się mieć większy wpływ na nas, niż okoliczności, które go wywołują.  Jednak gdy zagłębiamy się w mechanizmy, które uruchamiają stres w naszym organizmie, możemy dostrzec, ile dodatkowych zasobów otrzymujemy wtedy do dyspozycji. Więcej na ten temat pisaliśmy w naszym porzednim wpisie. W skrócie, reakcja stresowa wyzwala hormony, które uruchamiają dodatkowe pokłady sił i środków do radzenia sobie z sytuacją. Są one jak nagły ryk silnika pod maską samochodu, który zakopał się w błocie. Jeżeli jednak ktoś nie potrafi zrobić z tego użytku, ten ryk może być bardziej przerażający niż samo utknięcie w błocie. I wtedy, zamiast skoncentrować się na rozwiązaniu problemu, taka osoba będzie chciała za wszelką cenę uciec od hałasu.  Element rozwiązania stanie się największym problemem. Bo stres naprawdę potrafi być subiektywny. Dla osoby, która nie potrafi pływać, i w dodatku kiedyś się topiła, znalezienie się w łodzi na środku jeziora będzie udręką. Natomiast dla rybaka taka sama sytuacja będzie oznaczała duże możliwości obfitego połowu. To samo jezioro, ta sama łódź, ale zupełnie inne postrzeganie sytuacji. I właśnie stres jest jak to jezioro. Trzeba sobie wyrobić odpowiednie spojrzenie na niego, by przestał przerażać i w ten sposób niszczyć zdrowie. 

Powoli na świecie kształtuje się nowe spojrzenie na stres. Tym razem oparte na wynikach badań ludzkich reakcji, a nie biednych zwierząt laboratoryjnych, ocierających się o śmierć. Rysują one obraz stresu, który nie musi być wrogiem, ale może być sprzymierzeńcem. Dlatego warto przemyśleć swoje nastawienie do stresu.

Zdj. www.pixabay.com

* Powyższa porada jest sugestią i nie zastępuje wizyty u specjalisty. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.