Wolmed – ośrodek leczenia uzależnień. Nasze główne usługi to leczenie alkoholizmu, narkomanii, depresji, nerwic i psychoterapia.

Psychotropy. Samo brzmienie tego słowa w wielu osobach wzbudza lęk lub niechęć. Z drugiej strony są ludzie, którzy chwalą te leki za to, że pomogły im pokonać depresję, nerwicę czy inne choroby. Jaka zatem jest prawda o lekach psychotropowych? Czy powszechne negatywne opinie o nich oddają rzeczywisty sposób ich działania? O tym na naszym blogu.

Psychotropy. Słowo to zawiera w sobie dwa elementy: psyche – dusza lub umysł oraz tropizm – wpływ, oddziaływanie. Zatem lek psychotropowy to substancja wpływająca na ludzki umysł. I, teoretycznie, według tej definicji, to psychotropem mogłaby być czekolada lub kawa, bo przecież one też polepszają nastrój. Leki psychotropowe to bardzo szeroka grupa substancji. Co ciekawe, pierwsze leki tego typu wcale nie były stosowane w psychiatrii. Najpierw używano ich do leczenia np. gruźlicy i w trakcie terapii lekarze obserwowali polepszenie nastroju chorych. To skłoniło ich do skupienia się na substancji odpowiedzialnej za takie działanie. Z racji tego, że z założenia leki psychotropowe oddziałują na umysł, najczęściej stosuje się je w psychiatrii. Ale nie tylko. Niektóre leki o działaniu psychotropowym są używane w terapii bólu oraz np. w leczeniu alergii. Ciekawe jest to, że ze wszystkich leków, to właśnie te psychotropowe mają tak złą reputację. Wpływ na to mógł mieć fakt, że ze wszystkich grup farmaceutyków leki psychotropowe są stosunkowo nowe.

Leki przeciwbólowe mają o wiele dłuższą historię. Antybiotyki stały się popularne na początku XX wieku i w dodatku pomagały w walce z epidemiami. A psychotropy? Do użytku weszły po cichu i stosowano je w leczeniu ludzi, którzy byli w poważnym stanie psychicznym. Na dodatek, ci ludzie często przebywali w szpitalach psychiatrycznych, które, nie ukrywajmy, w latach 50. nie były nadzwyczaj przyjemnymi miejscami. Warto też powiedzieć, że na początku stosowania leki te miały dużo skutków ubocznych. Zatem w społeczeństwie szybko wytworzyło się skojarzenie: psychotrop = obłąkanie. Ale takie postrzeganie leków psychotropowych to szkodliwy mit. Bo od czasu ich debiutu w psychiatrii minęło ponad pół wieku i postęp, jaki dokonał się w tej dziedzinie, jest podobny do tego, jaki możemy zaobserwować chociażby w telekomunikacji – od telefonów stacjonarnych, gdzie połączenia odbywały się przez telefonistkę, aż po mieszczący się w kieszeni smartfon.

Obecnie mamy kolejne generacje leków psychotropowych, które są bezpieczniejsze w użyciu oraz mają mniej skutków ubocznych. Oczywiście leki te nie są doskonałe i przepisując je lekarz musi zachować ostrożność oraz wykazać się doświadczeniem i rozeznaniem. Warto się jednak zastanowić co by było, gdybyśmy tych leków nie mieli. Czym leczylibyśmy nerwicę, depresję, zaburzenia lękowe, afektywne dwubiegunowe czy też schizofrenię? Bo do psychiatry często przychodzą pacjenci, u których równowaga chemiczna w mózgach jest tak zaburzona, że nie są w stanie i nie mają siły na psychoterapię. Najpierw trzeba zająć się chemią w ich głowach. I co lekarze mogliby im podać, gdyby nie dysponowali lekami psychotropowymi? Mogliby próbować ziół lub innych naturalnych substancji, ale to przypominałoby stosowanie na migrenę kory wierzby, zamiast leków przeciwbólowych. Wydłużałoby to terapię i przez to również cierpienie pacjenta.

Dlaczego zatem tak wiele osób krzywi się na dźwięk słowa „psychotropy”? Bo twierdzą na przykład, że one uzależniają. I faktycznie, na przykład benzodiazepiny, stosowane jako leki uspokajające, nasenne, podawane w leczeniu napadów lękowych, czy też depresji, mają działanie uzależniające. Ale, co trzeba podkreślić, nie uzależniają od razu, lecz po dłuższym okresie przyjmowania. Łagodzą jednak objawy i dają czas na działanie lekarzowi, który w odpowiednim momencie zastępuje je innym, bezpieczniejszym lekiem. Dlatego psychiatrzy stosują je w leczeniu początkowej, ostrej fazy choroby i wprowadzają leki, które są nieuzależniające i które leczą, a nie jedynie tłumią objawy. Trzeba podkreślić to, że większość leków psychotropowych nie uzależnia, a te, które mają takie właściwości nie robią tego od razu. Leki te również, odpowiednio stosowane nie zmieniają człowieka w otępiałą kukłę i nie ubezwłasnowolniają. Wręcz przeciwnie – pomagają odzyskać równowagę psychiki i przywrócić pacjentowi komfort życia. Przykre objawy, takie jak ospałość czy otępienie, mogą dominować w początkowej fazie zażywania leku. W przeciwieństwie bowiem do leków przeciwbólowych na właściwe działanie leku psychotropowego trzeba poczekać około dwóch tygodni. To kolejna przyczyna, z powodu której niektórzy zrażają się do nich. Zniechęceni początkowymi objawami, przerywają terapię i rozpowszechniają błędną opinię o nieskuteczności psychotropów, gdyż sami nie odczuli ich leczniczego wpływu. Z lekami psychotropowymi jest jak z antybiotykami, budzą kontrowersje, ale mądrze stosowane pomagają ratować życie. Mają swoje wady, ale ich największą zaletą jest to, że potrafią leczyć i przywrócić człowieka rodzinie i przyjaciołom. Zatem, nie trzeba obawiać się leków psychotropowych, powinniśmy raczej dbać o to, by stosować je mądrze.

Zdj. www.pixabay.com

* Powyższa porada jest sugestią i nie zastępuje wizyty u specjalisty. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.