Wolmed

PROKRASTYNACJA – DLACZEGO DOPADA PRAWIE WSZYSTKICH?

Prokrastynacja to termin, który brzmi bardzo nowocześnie i profesjonalnie. Jednak nie jest ona zjawiskiem nowym. Pisali o niej już starożytni Grecy oraz Rzymianie. Określenie to nie ma również nic wspólnego z profesjonalizmem, ponieważ utrudnia, a często nawet uniemożliwia dokładne i precyzyjne wykonanie zadania. Co zatem kryje się za tą nazwą?

 

CO TO JEST?

 

 

Prokrastynacja jest często opisywana jako unikanie pracy lub istotnych zadań poprzez koncentrowanie się na przyjemniejszych rzeczach. Ciekawe są synonimy tego słowa w języku polskim: opieszałość, odwlekanie oraz rzadziej spotykane kunktatorstwo. Bardziej precyzyjna definicja tego zjawiska raczej nie jest potrzebna, ponieważ chyba każdy z nas musi przyznać, że zna prokrastynację z własnego doświadczenia. W szkole odkładamy odrobienie pracy domowej lub powtórzenie materiału do sprawdzianu.

Kiedy dorastamy umówienie wizyty u mechanika lub lekarza zajmuje nam niespotykanie długi czas. W pracy wiemy o terminie wykonania jakiegoś zlecenia, ale zawsze jakieś inne czynniki nam to uniemożliwiają. Te czynniki są z reguły przyjemniejsze, jak chociażby wiadomość od kogoś, sprawdzenie co tam nowego słychać w świecie. Czasem za wymówkę może posłużyć wyjątkowo ładna etykietka na słoiku dżemu, albo kilka fałd na dywanie. I w ten sposób, od pretekstu do pretekstu, opóźniamy to co nieuniknione i budzimy się w ostatniej chwili, próbując w szalonym tempie nadrobić stracony czas.

 

CZY PROKRASTYNACJA JEST ZŁA?

 

 

Prokrastynacja jest czymś więcej niż zwykłym odkładaniem zadań na później. Jest ona złożonym zjawiskiem, które od kilku dekad jest przedmiotem badań naukowych. Specjaliści opisują ją jako celowe i dobrowolne opóźnianie wykonania ważnych zadań, pomimo świadomości, że w rezultacie doprowadzi to nas do nieprzyjemnych konsekwencji. Mechanizm ten opisywany jest jako złożone zaburzenie samoregulacji. A to już brzmi poważnie.

Mogłoby się wydawać, że dzięki prokrastynacji można uzyskać więcej wolnego czasu i co za tym idzie mniej stresu, a zadanie i tak zostanie wykonane. Niektórzy mogą nawet dowodzić, że lepiej pracują pod presją i prokrastynacja umożliwia im osiąganie lepszych rezultatów w krótszym czasie.

Z tą tezą nie zgadzają się jednak naukowcy. W 1997 roku na łamach Psychological Science opisano badania przeprowadzone na studentach. Określono ich poziom prokrastynacji, a następnie śledzono jak radzą sobie na uczelni. Początkowo, wyniki mogły wskazywać na przewagę podejścia tych, którzy nagminnie odkładali swoje obowiązki w czasie. Byli mniej zestresowani, za to bardziej wypoczęci i zadowoleni, gdyż skupiali się na przyjemnych zajęciach. Jednak w miarę zbliżania się semestru sytuacja uległa zmianie. Na koniec okazało się, że studenci najbardziej oddani prokrastynacji próbowali nadrobić zaległości, co powodowało stres większy niż u tych pilnych, a rezultaty, które osiągnęli były dużo niższe. W tym badaniu jednoznacznie wykazano, że prokrastynacja nie popłaca. I w zasadzie, nie potrzebujemy poważnych badań naukowych, żeby się tego dowiedzieć. Każdy z nas to wie. Dlaczego jednak błogość prokrastynacji jest tak nęcąca?

 

SKĄD SIĘ BIERZE PODSTĘPNA MOC PROKRASTYNACJI?

 

 

Musimy w tym miejscu uściślić, że prokrastynacja nie jest płaskim zjawiskiem. Ma wiele poziomów nasilenia – od lekkiej powodującej, że ktoś czasem zrobi sobie dłuższą przerwę na kawę, do chronicznej, która objawia się bardzo złożonymi zaburzeniami zachowania i myślenia.

Jak to się jednak dzieje, że niektórzy zabierają się do pracy od razu, a inni odwlekają ten moment najdłużej jak to możliwe? Istnieje kilka wyjaśnień tego mechanizmu. Część badaczy skupia się na psychologicznej stronie problemu. Zauważyli oni, że osoby skłonne do opieszałego działania mają tendencję do koncentrowania się na miłych doznaniach, a myśl o zajęciu się zaplanowanym zadaniem jest nieprzyjemna, więc odwlekają ją ile się da. Dodatkowo odnotowano, że dla takich osób fakt, że kiedyś nadejdzie termin wykonania zadania wydaje się nierealny. Przyszłość, od której dzieli ich kilka dni lub tygodni, wydaje się tak abstrakcyjna jak XXII wiek. Dopiero kiedy termin się bardzo zbliży, wtedy nabiera kształtów i motywuje do działania.

Inni naukowcy skłaniają się ku neurologicznym przyczynom prokrastynacji. Jedno z najnowszych badań w tym zakresie zostało przeprowadzone pod kierownictwem Dr Shunmin Zhanga na Southwest University w Chongqing w Chinach w 2019 roku. Dr Zhang i jego zespół zwrócili uwagę na związek pomiędzy złymi skojarzeniami i nieprzyjemnymi wspomnieniami dotyczącymi wykonania danego zadania, a skłonnością do odkładania go na później. W naszym mózgu jest pewien obszar odpowiedzialny za zapamiętywanie nieprzyjemnych zdarzeń. Dzięki temu nie dotykamy gorącego żelazka, ani nie wbijamy sobie szpilek w palce. Ta niewielka część mózgu, zwana obszarem przyhipokampowym, dodatkowo jest w stałym kontakcie z układem limbicznym mózgu, który m.in. reguluje nasze emocje takie jak strach, wstręt itp.

Badacze zauważyli, że u osób cierpiących na chroniczną prokrastynację obszar przyhipokampowy mózgu jest bardziej aktywny podczas myślenia o zadaniu, co oznacze, że taka osoba skupia się na przejaskrawionym dyskomforcie działania związanego z realizacją oczekującego przedsięwzięcia. Wśród osób, które nie miały skłonności do opieszałości, nie zauważono takiego wzrostu aktywności mózgowej.

Inne badania zasugerowały, że prokrastynacja może mieć dodatkowo związek z mniejszą liczbą neuronów w obszarze kory przedczołowej odpowiedzialnym za planowanie i kontrolowanie bodźców. Rezultatem tego może być problem z planowaniem działań oraz samokontrolą jeśli chodzi o ich wykonywanie.

 

JAK WALCZYĆ I WYGRAĆ Z PROKRASTYNACJĄ

 

 

Jak zatem widać prokrastynacja nie jest zwykłą skłonnością do posiedzenia sobie na kanapie. Nie jest również związana z ilością sił, którymi ktoś dysponuje. Stanowi ona złożony problem łączący w sobie zarówno aspekty psychologiczne, jak i neurologiczne. Jednak nie oznacza to, że jesteśmy na nią skazani. Nasz mózg i nasza psychika są podatne na zmiany i można je kształtować. Osoba z omawianym przez nas problemem może np. starać się rozmyślać nad konsekwencjami prokrastynacji, których do tej pory doznała.

Skłoni wtedy swój mózg do połączenia opieszałości z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Jeżeli odległe terminy wydają się nierealne, można oczekujące zadanie podzielić na mniejsze i przydzielić im krótszy czas realizacji. Dzięki temu nauczenie się dziesięciu rozdziałów na egzamin w przyszłym tygodniu, zmieni się w opanowanie dwóch stron na jutro, a uporządkowanie garażu na przyszły tydzień, zacznie się od kupienia pudeł i worków na śmieci w przeciągu dwóch godzin. Dodatkowo można też unikać rozpraszającego środowiska. Może się okazać, że trudne i nieprzyjemne zadanie zmieni się w bardziej znośne jak tylko wyłączymy telewizor lub komputer, a telefon schowamy do szuflady. Ponadto warto rozmyślać o momencie kiedy ukończymy zadanie – o satysfakcji, uldze i radości z dokonania czegoś nie tylko na czas, ale również w spokojnym tempie i bez ogromnego stresu. Bo chociaż prokrastynacja pozornie daje dużo wolnego czasu, to tak naprawdę go marnuje. I między innymi dlatego warto z nią walczyć!

 
 
* Ten artykuł nie stanowi porady medycznej. Nie sugeruje on, ani nie promuje żadnej metody leczenia. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skontaktować się z lekarzem.