Wolmed

SŁOŃCE I JEGO DOBROCZYNNY WPŁYW NA NASZĄ PSYCHIKĘ

Sytuacja ma miejsce w V wieku p.n.e. w Egipcie. Grecki historyk Herodot odwiedza Peluzjum – miejsce bitwy, w której armia egipska starła się z armią perską. Szczególnie interesują go czaszki poległych, które leżały ponoć na dwóch oddzielnych stosach. Na jednym czaszki Egipcjan, a na drugim czaszki Persów. Po dokładnych oględzinach Herodot stwierdził, że te perskie miały kość cienką i można je było przedziurawić lekko stukając kamykiem. Natomiast czaszki egipskie były grubsze i nie poddawały się nawet kiedy uderzał je sporym kamieniem. Jak starożytny kronikarz wytłumaczył to zjawisko? W swoich zapiskach doszedł do wniosku, że miało to związek z tym, że Egipcjanie od najmłodszych lat mieli golone głowy, a przez to słońce, a zwłaszcza jego ciepło wzmacniało ich czaszki, podczas gdy Persowie zawsze chowali głowy pod różnymi nakryciami i przez to słońce ich czaszek nie wzmacniało. Jakkolwiek teza ta była błędna z dzisiejszego punktu widzenia, to jednak Herodot w gruncie rzeczy zwrócił uwagę na zależność między światłem słonecznym a gęstością kości. Oczywiście, nie zdawał sobie sprawy z istnienia witaminy D i dlatego próbował to zjawisko wytłumaczyć bazując na wiedzy dostępnej w tamtych czasach. Nas interesuje jednak to, że od starożytności ludzie dostrzegali związek między światłem słonecznym a zdrowiem człowieka.

 

JAK SŁOŃCE DOCIERA DO NASZEGO ORGANIZMU

 

 

Światła słonecznego nie można zjeść, wypić, ani przyjąć z powietrza. Istnieją dwie drogi, którymi może ono dostać się do organizmu – poprzez skórę oraz przez oczy. I każdy z tych kanałów ma dobroczynny wpływ na nas, pod warunkiem, że są to umiarkowane porcje. Nic dobrego nas nie spotka jeśli spojrzymy prosto w słońce, czy też położymy się na plaży na kilka godzin bez zastosowania kremu z filtrem UV.

Nasza skóra jest niezwykle złożonym organem. W jednym cmtej tkanki znajduje się 1 metr naczyń krwionośnych, 4 metry włókien nerwowych i dużo innych ciekawych elementów. Kiedy wystawiamy na słońce kawałek naszej skóry, wtedy ono zaczyna oddziaływać na te elementy. Zachodzą wtedy dwa rodzaje reakcji: synteza oraz rozkład, czyli tworzenie albo rozbijanie substancji chemicznych.

Inną drogą jaką światło słoneczne dociera do wnętrza naszego organizmu są oczy. Nieco ponad 20 lat temu odkryto, że oprócz komórek odpowiedzialnych za widzenie (pręcików i czopków) w siatkówce oka znajdują się jeszcze inne fotoreceptory, które odpowiadają za informowanie mózgu czy jest dzień, czy też noc. Znajduje się w nich Melanopsyna, czyli pigment, który reaguje na światło słoneczne i przesyła odpowiedni impuls nerwowy.

 

SŁOŃCE I SKÓRA

 

 

Kiedy światło słoneczne pada na odkryty fragment skóry, zaczyna się festiwal reakcji chemicznych. Najbardziej znanym jest synteza witaminy D, która jest niezbędna dla utrzymania odpowiedniej gęstości naszych kości. Ponadto zachodzą wtedy procesy tworzące beta-endorfiny, dzięki którym czujemy się bardziej zadowoleni, mniej zestresowani, po prostu szczęśliwi. Produkcja tych związków w skórze jest tak efektywna, że w pewnych badaniach zauważono, że myszy, które brały w nich udział uzależniły się od opalania (połączone badania Massachusetts General Hospital oraz Harvard Medical School – „Skin β-Endorphin Mediates Addiction to UV Light” opublikowane 19 czerwca 2014). Ponadto podczas oddziaływania światła słonecznego na skórę, powstaje kwas urokainowy, który następnie może być przekształcony w glutaminian, będący ważnym neuroprzekaźnikiem wpływającym na polepszenie zdolności umysłowych np. uczenia się („Moderate UV Exposure Enhances Learning and Memory by Promoting a Novel Glutamate Biosynthetic Pathway in the Brain” opublikowane w Cell 14 czerwca 2018). Wyraźnie zatem możemy dostrzec, jak światło słoneczne padające na skórę może wpływać na naszą psychikę.

 

SŁOŃCE I OCZY

 

 

Oko jest jedynym organem, który bezpośrednio łączy mózg z otaczającym światem. Jest tak dlatego, że nerw wzrokowy, jest tak naprawdę wypustką mózgu – otaczają go nawet trzy opony mózgowe. Czyli mówiąc bardzo oględnie, na dnie oka znajduje się fragment mózgu, który spogląda na świat. A wśród komórek, które znajdują się w dolnej warstwie siatkówki są takie, które reagują na światło słoneczne. Dzięki temu nasz mózg ma informacje z pierwszej ręki (albo z pierwszego nerwu?) odnośnie pory dnia i może odpowiednio regulować rytm dobowy. Wydziela on odpowiednie hormony kiedy otrzymuje informację o nastaniu dnia, a kiedy ich nie otrzymuje, uznaje, że jest noc i rozpoczyna wydzielanie melatoniny odpowiedzialnej za dobry sen.

Każda komórka naszego organizmu ma swój własny mini zegar biologiczny. Jednak są one synchronizowane przez nadrzędny zegar znajdujący się w mózgu. A ten z kolei, reguluje się według słońca.

 

SŁOŃCE I TY

 

 

Zatem już po tym krótkim przeglądzie wpływu światła słonecznego możemy zrozumieć jak bardzo jesteśmy zależni od naszej najbliższej gwiazdy. Nasz mózg to rozumie i dlatego tak nas ciągnie do słońca. Szkoda zatem, że jesteśmy od niego tak odizolowani poprzez mury domów oraz miejsc pracy, a także wnętrza naszych samochodów. Najbardziej słoneczne momenty dnia spędzamy w zamknięciu przez większość roku, a potem nagle wyruszamy na urlop i zupełnie nieprzyzwyczajeni do słońca wylegujemy się godzinami na plaży i to latem, kiedy słońce świeci i oddziałuje najintensywniej. To nie jest zdrowe i często prowadzi do poważnych problemów. Warto zatem doceniać słońce i rozważnie z nim się zaprzyjaźniać przez cały rok. Oczywiście pod warunkiem, że pogoda na to pozwoli…

 
* Ten artykuł nie stanowi porady medycznej. Nie sugeruje on, ani nie promuje żadnej metody leczenia. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skontaktować się z lekarzem.