Wolmed – ośrodek leczenia uzależnień. Nasze główne usługi to leczenie alkoholizmu, narkomanii, depresji, nerwic i psychoterapia.

Światło słoneczne – tak potrzebne do naszego funkcjonowania – do organizmu dostaje się dwiema drogami: poprzez skórę i oczy. Każdy z tych kanałów ma dobroczynny wpływ na nas, pod warunkiem, że są to umiarkowane porcje. Nic dobrego nas nie spotka jeśli spojrzymy prosto w słońce, czy też położymy się na plaży na kilka godzin bez zastosowania kremu z filtrem UV.

Nasza skóra jest niezwykle złożonym organem. W jednym cm3 tej tkanki znajduje się 1 metr naczyń krwionośnych, 4 metry włókien nerwowych i dużo innych ciekawych elementów. Kiedy wystawiamy na słońce kawałek naszej skóry, wtedy ono zaczyna oddziaływać na te elementy. Zachodzą wtedy dwa rodzaje reakcji: synteza oraz rozkład, czyli tworzenie albo rozbijanie substancji chemicznych.

Inną drogą, którą światło słoneczne dociera do wnętrza naszego organizmu, są oczy. Nieco ponad 20 lat temu odkryto, że oprócz komórek odpowiedzialnych za widzenie (pręcików i czopków) w siatkówce oka znajdują się jeszcze inne fotoreceptory, które odpowiadają za informowanie mózgu czy jest dzień, czy też noc. Znajduje się w nich Melanopsyna, czyli pigment, który reaguje na światło słoneczne i przesyła odpowiedni impuls nerwowy.

SŁOŃCE I SKÓRA

Kiedy światło słoneczne pada na odkryty fragment skóry, zaczyna się festiwal reakcji chemicznych. Najbardziej znanym jest synteza witaminy D, która jest niezbędna dla utrzymania odpowiedniej gęstości naszych kości. Ponadto zachodzą wtedy procesy tworzące beta-endorfiny, dzięki którym czujemy się bardziej zadowoleni, mniej zestresowani, po prostu szczęśliwi. Produkcja tych związków w skórze jest tak efektywna, że w pewnych badaniach zauważono, że myszy, które brały w nich udział uzależniły się od opalania (połączone badania Massachusetts General Hospital oraz Harvard Medical School – „Skin β-Endorphin Mediates Addiction to UV Light” opublikowane 19.06.2014 r.). Ponadto, podczas oddziaływania światła słonecznego na skórę, powstaje kwas urokainowy, który następnie może być przekształcony w glutaminian, będący ważnym neuroprzekaźnikiem wpływającym na polepszenie zdolności umysłowych np. uczenia się („Moderate UV Exposure Enhances Learning and Memory by Promoting a Novel Glutamate Biosynthetic Pathway in the Brain” opublikowane w Cell 14.06.2018 r.). Wyraźnie zatem możemy dostrzec, jak światło słoneczne padające na skórę może wpływać na naszą psychikę.

SŁOŃCE I OCZY

Oko jest jedynym organem, który bezpośrednio łączy mózg z otaczającym światem. Dzieje się tak dlatego, że nerw wzrokowy jest tak naprawdę wypustką mózgu – otaczają go nawet trzy opony mózgowe. Czyli mówiąc bardzo oględnie, na dnie oka znajduje się fragment mózgu, który spogląda na świat. A wśród komórek w dolnej warstwie siatkówki są takie, które reagują na światło słoneczne. Dzięki temu nasz mózg ma informacje z pierwszej ręki (albo z pierwszego nerwu?) odnośnie pory dnia i może właściwie regulować rytm dobowy. Wydziela odpowiednie hormony, kiedy otrzymuje informację o nastaniu dnia, a kiedy ich nie dostaje, uznaje, że jest noc i rozpoczyna wydzielanie melatoniny odpowiedzialnej za dobry sen. Każda komórka naszego organizmu ma swój własny mini zegar biologiczny. Jednak są one synchronizowane przez nadrzędny zegar znajdujący się w mózgu. A ten z kolei, reguluje się według słońca.

SŁOŃCE I TY

Zatem już po tym krótkim przeglądzie wpływu światła słonecznego możemy zrozumieć, jak bardzo jesteśmy zależni od naszej najbliższej gwiazdy. Nasz mózg to rozumie i dlatego tak nas ciągnie do słońca. Szkoda zatem, że jesteśmy od niego tak odizolowani poprzez mury domów oraz miejsc pracy, a także wnętrza naszych samochodów. Najbardziej słoneczne momenty dnia spędzamy w zamknięciu przez większość roku, a potem nagle wyruszamy na urlop i zupełnie nieprzyzwyczajeni do słońca wylegujemy się godzinami na plaży i to latem, kiedy słońce świeci i oddziałuje najintensywniej. To nie jest zdrowe i często prowadzi do poważnych problemów. Warto zatem doceniać słońce i rozważnie z nim się zaprzyjaźniać przez cały rok. Oczywiście pod warunkiem, że pogoda na to pozwoli…

FOTOTERAPIA

Brak słońca oraz przebywanie w pomieszczeniach wtedy, gdy świeci w najlepsze, sprawia, że niektóre osoby mogą cierpieć na niedobory witaminy D. A jest ona jest niezbędna do regulowania gospodarki wapniowo fosforanowej w organizmie, wspomaga mineralizacje kości i zębów, ale też zapobiega depresji, sprawia, że mniej jesteśmy narażeni na infekcje, ułatwia odchudzanie oraz zapobiega chorobom układu krążenia. By zapewnić sobie jej właściwą suplementacje, należy wiedzieć, czy i jak duże niedobory witaminy D mamy w organizmie, a jej dawkowanie ustalić z lekarzem.

A skoro już o depresji mowa, to metodą pomocną w jej leczeniu jest fototerapia (stosujemy ją w Klinice WOLMED). Badacze próbują określić jej efektywność także przy innych schorzeniach, np. bulimii czy zaburzeniach snu. Najprawdopodobniej działanie fototerapii jest związane z wewnętrznym zegarem biologicznym, zlokalizowanym w przedniej części podwzgórza, zwanym jądrem nadwzrokowym. Fototerapia polega na regularnej ekspozycji na jasne światło emitowane przez lampę, która znajduje się w odległości ok. 30-90 cm od pacjenta. W tym czasie pacjent np. czyta, nie powinien natomiast wpatrywać się w lampę. Skuteczność fototerapii w sezonowych zaburzeniach nastroju jest podobna do leków przeciwdepresyjnych i według badaczy sięga ok. 60-75%. Fototerapia jest tym skuteczniejsza, im silniejsze światło jest emitowane.

Zdj. www.pixabay.com

* Powyższa informacja jest sugestią i nie zastępuje wizyty u specjalisty. W przypadku problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.